-Rozumiem. - Westchnęła głęboko. - Nawet dla mnie? Nawet

wardze, przeżycie szlachetnie urodzonego oblubieńca, to wszystko były sprawy nie podlegające sądownictwu. Obawiam się jednak, że gdybyś się zupełnie wyzbył sensacji, znalazłbyś się na pograniczu trywialności.
Gloria skinęła głową. Szli w milczeniu wzdłuż falochronu, w oddali bielały żagle jachtów, nad pomarszczoną taflą Lakę Pontchartrain krążyły mewy. Obok śmignął samochód z nastawionym na cały regulator radiem, z boiska po drugiej stronie drogi dochodziły śmiechy rozbawionych dzieci.
Uśmiechnęła się miło.
- Dobranoc, milordzie - wykrztusiła i uciekła z gabinetu.
Czyżby sądził, że się nie nadaję, pomyślała Klara. Przez chwilę oboje milczeli.
Nie chciała potwierdzić, że urodziła się i wychowała kilka mil od tego miejsca, lecz pozbyła się lokalnej wymowy. W CIA nie należało wyróżniać się akcentem.
- Nie wstydzę się. Musisz mi ufać.
Jako tako oczyściwszy framugę, zeskoczyła z krzesła i podeszła do kufra. Wyjęła z
- To bardzo łaskawe z pańskiej strony, milordzie, ale pani Delacroix kazała mi
- Słuchaj, nie wiem, kim ona dla ciebie jest, lecz na twoim miejscu zadałbym jej wiele pytań.
Tylko połowa z nich znajdowała się na jego liście, ale co najmniej jedna zapowiadała
- Nie do przyjęcia - podpowiedział.
- Ona nie wyjedzie - powiedział Bryce, który poczuł się zapędzony w ślepy zaułek, więc szybkim ruchem odłożył słuchawkę.
- Kłamała.

zajrzeć w oczy Julianny, dostrzegał w nich tę samą tęsknotę, która targała

Z dnia na dzień zamykano kolejne firmy, dokonywano drastycznych redukcji, ludzie lądowali na bruku bez pracy. Menedżerowie zajmujący dotąd wysokie stanowiska w przemyśle naftowym pakowali walizki i uciekali z Luizjany z prędkością światła. Turyści omijali Nowy Orlean. Frekwencja w St. Charles zamiast wzrosnąć, spadła o siedemdziesiąt procent.
- Suknię do opery! Czyż nie jest wytworna? Myślisz, że madame Charbonne zdąży ją
„Czarny Łabędź”, powszechnie znany hotel, znajduje się przy High Street, niedaleko od stacji i tam zastaliśmy ową młodą damę, która czekała na nas. Zarezerwowała osobny pokój i na stole oczekiwało nas śniadanie.

Kobieta pobladła, ale dumnie uniosła brodę.

– Barry miał znakomity pomysł. Postanowił przenieść gości hotelu w
Słyszała już te słowa. Powróciły do niej wspomnienia sprzed jedenastu
– Owszem. W przyszłym tygodniu masz spotkanie z dwiema

wierzchołkami drzew. Właściwie był już wieczór.

odświeżyć – dodał, zdziwiony tym, że zdradza jej swoje najskrytsze
leżeli w łóżkach.
Odsunęła jego ręce i przetoczyła się na bok.